Duke Nukem 3D

Duke Nukem 3D – absolutny klasyk z 1996. Pozycja znana każdemu fanowi gatunku FPP. Wydaje się, że niejeden gracz chętnie powróci do niej na platformie iOS. Możliwe, ale raczej niewielu z nich zatrzyma się przy niej na dłużej, bo sterowanie zaprogramowane przez MachineWorks jest tragiczne.

Sterować można na dwa sposoby. Pierwszy, nazwany cyfrowym, polega na wciskaniu odpowiedniego miejsca na pionowych i poprzecznych belkach w rogach ekranu. Nie działa to na zasadzie „przeciągania” palcem po ekranie wzdłuż osi X,Y (jak np. w omawianym ostatnio przeze mnie Doomie Classic, gdzie np. należało pociągnąć cyfrowy joystick palcem ku górze ekranu, by przemieszczać się do przodu). W Duke Nukem 3D trzeba dosłownie wcisnąć odpowiedni punkt na pasku sterowania.

Podobnie jest w drugim proponowanym systemie przemieszczania się – „analogowym”. W tym wypadku różnica polega na tym, że gracz musi przycisnąć odpowiedni punkt na polu zamkniętego koła. Im dalej od jego środka dotkniemy ekran, tym szybciej będziemy poruszać się w danym kierunku.

Jednak przyzwyczajenie się do któregokolwiek sposobu sterowania jest męką. Nie ułatwia tego fakt, że za każdym razem, gdy gracz nie trafi palcem w obszar koła bądź belki, jego broń wypala (strzelanie polega tu na przyciskaniu punktów na ekranie). Nie jest to problem, kiedy ma się w ręku pistolet. Sprawa się komplikuje natomiast w wypadku, w którym w dłoniach naszego bohatera jest wyrzutnię rakiet, a on sam  stoi blisko ściany. Wtedy taka omyłka przy sterowaniu skutkuje natychmiastowym zakończeniem rozgrywki.

Przytrafia się to dość często. Szczególnie podirytowani będą ci, którzy nie mają nawyku ciągłego zapisywania rozgrywki. Niemożliwe są też w praktyce gwałtowne obroty czy szybkie przesuwanie ekranu widoku ku górze.

W grze zupełnie nie dopracowano wspomnianego już systemu strzelania poprzez przyciśnięcie odpowiedniego miejsca na ekranie. Czasem pociski lecą w kierunku przeciwnym do pożądanego. Natomiast punkt docelowy wyznaczany jest na ekranie telefonu za pomocą wielkiego, czerwonego kwadratu, który wygląda jak pędzel painta.

Czy Duke Nukem 3D ma jakieś zalety? Oczywiście – oryginalną oprawę graficzną przekopiowaną z wersji pecetowej. Poza tym zachęcająca jest cena: 99 centów. Do tego dorzucić można oryginalne dźwięki oraz teksty bohatera. Przede wszystkim niezapomniane (i świetnie w tym wypadku pasujące): Shit happens!


Prawdziwy oldschool: DOOM Classic. Niewykorzystany potencjał

DOOM – każdy, kto rozpoczynał swoją przygodę z pecetami na początku lat dziewięćdziesiątych, zetknął się z tym tytułem. Dziś jest on już legendarny. Wykorzystali to programiści id Software powołując swój tytuł do życia raz jeszcze – tym razem na potrzeby użytkowników iPhone’ów.

Doom to gra, której nie trzeba przedstawiać. Wydana w grudniu 1993 roku natychmiast zrobiła furorę i na stałe przeszła do kanonu klasyki gier komputerowych. Przyczynił się do tego nie tylko fakt, że była jedną z pierwszych reprezentantek typu FPS na świecie. Dużą rolę odegrały również kontrowersje, które wywołała zawartymi w niej motywami satanistycznymi, przemocą i przesadnie dużą (jak na tamte czasy) ilością krwawych scen.

Screen pochodzący z oryginalnej wersji gry.

Dziś grafika DOOMa nie urzeka już tak, jak kiedyś. Wielu graczy powraca jednak do tej pozycji ze względu na sentyment, którym ją darzą. Właśnie dla nich powstała wersja gry na platformę iOS. Ma ona swoje zalety. Stosunkowo mała rozdzielczość wyświetlacza telefonu (w połączeniu z drobnymi poprawkami grafików) przyczynia się do tego, że wielkie piksele oryginału nie biją w oczy tak, jak na dużym ekranie.

Screen z wersji dedykowanej dla platformy iOS.

Dowodem na to, że w nowej wersji postawiono przede wszystkim na powracających do tytułu, jest również fakt, iż gracz nie musi przechodzić wszystkich poziomów po kolei, tradycyjną metodą. Rozpoczynający nową grę może wybrać dowolną z 36 misji ujętych w czterech epizodach (oprócz epizodów Knee-Deep in the Dead, Shores of Hell i Inferno dodano jeden bonusowy – Thy Flesh Consumed), niezależnie od tego, którą w kolejności była ona w pierwotnie wydanej wersji gry.

Zaletą jest wielowariantowy system sterowania, który pozwala graczowi wybrać dogodną dla siebie konfigurację. Rozwiązuje to poniekąd pewne trudności, które pojawiały się przy sterowaniu klawiaturą, co można również zaliczyć do listy przewag wersji iPhone’owej nad pecetową.

Poza tymi drobnymi różnicami (które wynikają z natury urządzenia, a nie z inwencji programistów) można generalnie uznać, że twórcy nie wysilili się zbytnio, żeby wprowadzić do tytułu jakiekolwiek zmiany. Można powiedzieć, że jest to wierna kopia wersji z 1993. Muzyka i dźwięki również zostały skopiowane bez żadnych modyfikacji, choć oczywiście możliwe jest odtwarzanie w tle melodii z wbudowanego iPada.

Niestety ogólnie wersja ta nie jest tak wciągająca, jak oryginalna. Możliwość wybrania dowolnego poziomu w trybie single player paradoksalnie rujnuje go i sprawia, że gracz traci motywację, by kończyć trudny poziom. Tryb multiplayer z kolei umożliwia rozgrywkę jedynie w ramach sieci lokalnej. Poza tym zniechęca cena – fani DOOMa, by móc przeżywać z nim kolejne chwile uniesień, będą musieli targnąć się na wydatek rzędu 6 dolarów i 99 centów. Jeżeli nie jesteś fanatycznym wielbicielem pierwszej części serii, to rozczarujesz się wersją iPhone’ową.

Witaj, świecie!

Witaj w WordPressie. To jest Twój pierwszy wpis. Zmodyfikuj go lub usuń, a następnie rozpocznij blogowanie!

WordPress SEO fine-tune by Meta SEO Pack from Poradnik Webmastera